Shop Mobile More Submit  Join Login
About Literature / Hobbyist MichałMale/Poland Recent Activity
Deviant for 2 Years
Needs Core Membership
Statistics 66 Deviations 286 Comments 3,062 Pageviews
×

Newest Deviations

Mature content
Wyznania ptaszka z klatki :iconbeatenempath:BeatenEmpath 3 3
Literature
Do K.
Kochanie,
tak bardzo się boisz.
Przejmujesz się niewidocznym
i nieuchwytnym strachem.
Wtul się w moje ramiona
jeszcze raz
i daj oddychać
twoim powietrzem.
Rytm naszych współbijących
serc i iskry jarzące się,
w naszych oczach:
to wszystko czego nam trzeba
do napisania piosenki
śpiewanej przy naszym ognisku.
:iconBeatenEmpath:BeatenEmpath
:iconbeatenempath:BeatenEmpath 5 5
Mature content
Mistycy - Chapter 3 - Alkoholowy Budda :iconbeatenempath:BeatenEmpath 0 1
Literature
Nasze tango w czasie
Uchwyciłem w końcu
kruchy płomień twoich dłoni,
zasłużyłem na spojrzenie
w głęboką taflę twoich oczu.
Trzy obroty i jeden uśmiech -
to nasz przepis na ekstazę
w jednym tańcu.
Głuche uderzenia naszych stóp
iskrzą o parkiet,
zawzięcie walcząc o tę noc.
Nie ma już niczego innego;
dwie zwrotki i ten refren -
Wehikuł Czasu to rzeczywiście
byłby cud.
:iconBeatenEmpath:BeatenEmpath
:iconbeatenempath:BeatenEmpath 1 2
Literature
Plastikowe pragnienia
Czuję się samotny,
bez myśli o Tobie.
Lecz większy smutek
przynosi mi fakt,
że to wszystko -
to tylko puste pragnienia
wznoszone ku wypiętrzeniu
mojej małej osoby.
To próżne opium,
w płucach sztucznych
jak moje serce,
w końcu sprowadzi mnie
sześć stóp pod ziemię.
Być może wtedy,
wzniosę się wśród żywych
po raz pierwszy.
:iconBeatenEmpath:BeatenEmpath
:iconbeatenempath:BeatenEmpath 2 4
Mature content
*** :iconbeatenempath:BeatenEmpath 5 5
Literature
Zaskakuje mnie
Spokój
z jakim przyszło
mi się spotkać
gdy nastała cisza
i wyjęłaś
rozżarzone kawałki
mojego szklanego serca
wprost z pustki ziejącej
chłodem
moich niedawno
pełnych ciepła trzewi.
Twój niepewny uśmiech
gdy czarny herald
zstąpił w kałużę
niby zwierciadło
z wiadomością
ciszą zapisaną.
Monolog matki
zrzucającej własną
sierotę
z wierzchołka góry
wypiętrzonej na gruzach
dzieciństwa i naiwności.
Nawrót Największego Strachu
który swoją grozą zgasił
nawet najmniejsze gwiazdy
nad tym skromnie
oświetlonym niebem.
Cześć oddana
szaremu witrażowi
złożonemu ze szczątków
nieszczęśliwie romantycznej
duszy.
:iconBeatenEmpath:BeatenEmpath
:iconbeatenempath:BeatenEmpath 6 1
Mature content
Bajka o Krolowej (Suce) :iconbeatenempath:BeatenEmpath 3 4
Literature
Ostatnia Wieczerza
Co nas uchowa
przed kolizją
zmierzającą ku
bezdennej zgładzie,
gdy ciemność powraca,
a Samarytanin umiera,
pośród słupów soli?
Klepsydra przesypała
krwawy piasek,
zaczął się koniec.
Za późno na zbawienie -
Potwór zagłuszył
siedem świętych trąb.
Jego ryk płynie
w naszych obślizgłych żyłach.
Wszechmocna choroba
dwukrotnie strawiwszy świat
dokończy swoje dzieło.
Czterech jeźdźców ucieka
w popłochu
przed ludzkimi bombami
okrucieństwa.
Mesjasze spóźnili się
na naszą Ostatnią Wieczerzę.
:iconBeatenEmpath:BeatenEmpath
:iconbeatenempath:BeatenEmpath 2 2
Literature
List - Milczenie
Hej kochanie,
Przykro mi, ale w liście
niczego Ci nie powiem,
żeby Tobie
nie było tak przykro jak mi.
Nazwijmy go
listem milczącym.
Cichym i niespokojnym
jak to
co nas łączy.
Kto wie,
może w tym milczeniu
w końcu wyczytasz,
przykrą dla "nas"
wiadomość.
:iconBeatenEmpath:BeatenEmpath
:iconbeatenempath:BeatenEmpath 6 7
Literature
Cyrk ostrzy
nóż wbity
w plecy
to śmieszne zjawisko
występuje tak często
a zaskakuje nas
grozą;
nas - tylko ludzi
najbardziej
wyrafinowane zwierzęta
do podobnych cudów
zdolne
:iconBeatenEmpath:BeatenEmpath
:iconbeatenempath:BeatenEmpath 0 1
Literature
Do Gwiazdy
Gwiazdo,
gdzie mnie znowu prowadzisz?
Ścieżki niebieskie
wyczerpały ilość swoich
nieskończonych szlaków.
Gwiazdo,
czy wszystko dobrze?
Twój blask jest
ledwo uchwytny
na naszym kalejdoskopie.
Gwiazdo,
dokąd znów zmierzamy?
Przeraża mnie chłód
pustej przestrzeni.
Gwiazdeczko,
zaświeć mi jeszcze raz.
Jest mi tak zimno.
:iconBeatenEmpath:BeatenEmpath
:iconbeatenempath:BeatenEmpath 4 0
Literature
Brama
Umieramy razem,
w innych wymiarach.
Płaczemy jak gwiazdy,
mrużąc nasze światła
nasz smutek -
nieskończenie rozciągnięty,
niczym ciemność wypełniająca istnienie.
Żyjemy razem,
rozrzuceni po świecie
jak powietrze.
Przyciągamy wspomnienia
aromatem naszych marnych ciał,
bezskutecznie modląc się,
o ucieleśnienie naszego pragnienia.
Kiedy zgubiliśmy klucz,
do bramy naszego szczęścia?
Przed nią stoi strażnik strudzony
i roni ostatnie łzy.
Podnosi głowę z nadzieją
przy szemrze wiatru-
lecz to cisza
ostatnim tchnieniem ogłusza.
:iconBeatenEmpath:BeatenEmpath
:iconbeatenempath:BeatenEmpath 5 7
Literature
Krwotok
Serce krwawi
Nad materiałem podgryzłym
przez mole,
Łatanym igłą, obtaczanym
W gnoju.
Doktorze, pomocy!
Pacjent wykrwawia się
nad szmatą.
:iconBeatenEmpath:BeatenEmpath
:iconbeatenempath:BeatenEmpath 5 5
Mature content
Mistycy - Chapter 2 - Safona :iconbeatenempath:BeatenEmpath 1 0
Literature
Mistycy - Chapter 1 - Saint Allen
       Wyszedłem wśród smrodu stęchlizny i chaosu. Znalazłem się w mieście, gdzie dusza szuka tylko odpustu. Zszedłem do podziemi aby wydostać się na powierzchnię. Spojrzałem na znak i odetchnąłem z ulgą – St. Allen - miasto artystów.
      Tunel był jedną wielką paradą koloru, multi-kompozycją naznaczoną tęczą i instalacjami poprzez szarości ulicy na (zaskakująco) szarym, niezagospodarowanym betonie kończąc. Street art mieszał się z malowanymi krajobrazami na których umieszczono abstrakcyjna stworzenia w niemożliwych pozycjach, z namalowanego słońca lał się ogień a błękit nieba mroził płomień. Karykatury krzyczały na siebie nawzajem, mieszając błoto z atramentem – pióro z mieczem. Autoportrety były bezczelne
:iconBeatenEmpath:BeatenEmpath
:iconbeatenempath:BeatenEmpath 2 0

Favourites

Siren :icondoringota:Doringota 359 60 watercolour sketchbook 08.03 :icondoringota:Doringota 83 4 GF1 :icondoringota:Doringota 324 40 Sketchbook 19.03.17 :icondoringota:Doringota 233 14 10 minutes sketchbook 21,03 :icondoringota:Doringota 215 12 10 minutes sketchbook 22,03 :icondoringota:Doringota 117 4 wip/artbook/casual :icondoringota:Doringota 190 7 watercolour sketchbook, 23.03 :icondoringota:Doringota 250 12 wip/artbook/casual2 :icondoringota:Doringota 79 3 Titan of Braavos :iconzippo514:zippo514 9,037 523 Red lights :iconsnatti89:snatti89 3,170 44 Belle Sketch :iconrossdraws:rossdraws 3,739 66 Muramasa The Demon Blade - Momohime Onsen :icongenzoman:GENZOMAN 4,172 132 Prywatna Atlantyda :iconlas-rzeczy:las-rzeczy 48 6 Petals Fall :iconyuumei:yuumei 14,057 440 Nyx Elemental expressions 1 :iconcrossart614:CrossArt614 5 1

Groups

Activity


Mature Content

This content is intended for mature audiences.


or, enter your birth date.*


Month

Day

Year*
Please enter a valid date format (mm-dd-yyyy)
Please confirm you have reviewed DeviantArt's Terms of Service below.
* We do not retain your date-of-birth information.
Nie, kurwa
nie potrafię
tego wszystkiego
dajcie mi już
święty spokój.

Nie chcę rozmawiać,
nie umiem;
mam mnóstwo uczuć
i marzeń razem ze mną.
W klatce z widokiem
na bezkresny horyzont
z którego do mnie
przyleciałaś.

Wiele rzeczy pragnę
ale nie zrozumiesz
istoty mojego trudu
bo Tobie
latanie już nie sprawia bólu.

Szlag mnie trafia
gdy patrzę na swoje odbicie
i widzę w nim
to czym musiałem się stać
dla spełnienia wymagań.

Podczas gdy trawa
rośnie i ma
wyjebane.

Oskubano mnie
z ciepła jakie dają
pióra nadziei, ambicji
i marzeń.

Uwiązano mnie do
stabilnego gruntu,
w tym miejscu gdzie
mnie odwiedzasz.

Kiedyś,
być może, zrozumiesz
że sprawiasz mi
tylko ból twoim
ćwierkaniem.
Wyznania ptaszka z klatki
Prawdę mówiąc, nie wiem dlaczego jeszcze piszę skoro robię to tylko gorzej i gorzej a dojrzewać nie chcę. Może dlatego żeby Was w końcu zamęczyć. Do wszelkich poprawnych politycznie: Tak, ten słynny przecinek musiał się tam znaleźć.
Loading...
Kochanie,
tak bardzo się boisz.
Przejmujesz się niewidocznym
i nieuchwytnym strachem.

Wtul się w moje ramiona
jeszcze raz
i daj oddychać
twoim powietrzem.

Rytm naszych współbijących
serc i iskry jarzące się,
w naszych oczach:
to wszystko czego nam trzeba
do napisania piosenki
śpiewanej przy naszym ognisku.
Do K.
Bo nigdy nie byłem tak bezradny, żeby pocieszyć kogoś tak jak Ciebie teraz.
Loading...

Mature Content

This content is intended for mature audiences.


or, enter your birth date.*


Month

Day

Year*
Please enter a valid date format (mm-dd-yyyy)
Please confirm you have reviewed DeviantArt's Terms of Service below.
* We do not retain your date-of-birth information.
       Gdy wszedłem do ogrodu, wszystko stało się jasne. Nie była to tylko sprawka rozjaśniającego swym blaskiem słońca. Raczej sytuacji, którą ujrzały moje oczy - a której widzieć - nie chciały. Może jednak zanim opiszę, co dokładnie się stało, oddam trochę sprawiedliwości Safonie i dodam na wstępie, że znajdujemy się w bardzo ładnym ogrodzie.

       Zwykły zielony ogródek, urządzony w stylu wschodnim. Wyłożony drobnymi kamyczkami, z sadzawką w której znajdowały się dwie ryby koi. Schodząc schodami z lokalu, przechodziło się pod drewnianym torii o około trzech metrach wysokości i długości. Nie znam się na japońskiej kaligrafii, ale wygrawerowane znaki wyglądały imponująco. Zupełnie jakbym przeszedł przez bramy świątyni, aby spotkać się z bóstwem.

- Naprawdę postarała się o klimat – pomyślałem, ignorując dochodzące mnie krzyki Alkoholowego Buddy. Cieszyłem się pięknem, którego wokół było pod dostatkiem.
- CZY KTOŚ MÓGŁBY MI POMÓC DO CHOLERY?! - krzyknął Alkoholowy Budda.

No dobra, nie ma czasu na piękno.

       Trzydzieści kroków ode mnie, siedząc na ostrym jak szpikulec kawałku granitu, wykrwawiał się mój przyszły towarzysz podróży… w całkowitym negliżu. Koło niego leżała omdlała osiemnastolatka, na szczęście w bieliźnie. Wyglądała na lekko podpitą, chociaż trzeba było przyznać, że jej pijane rumieńce znakomicie komponowały się z jej grubymi kasztanowymi warkoczami. Nie było jednak czasu do stracenia na rozważania w kwestii estetyki. Zawołałem Safonę. Musiała wiedzieć co się święci, bo wyszła z gotowym opatrunkiem dla poszkodowanego. Wspólnymi siłami zdjęliśmy go ze skały i okryłem dziewczynę swoim płaszczem:

- AUUUUUUUUUU – zawył z bólu – Chcecie mi z dupy wszystkie hemoroidy wyrwać?!
- Myślę, że zrobiłeś to już za nas, wiercąc się na tym – odpowiedziała Safona, patrząc na niego z odrazą.
– Kładź się, na brzuch – powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu, wskazując na pobliski taboret koło stolika.
- Ale tak tutaj? Teraz? Jestem nagi! - zapeszył się.

       Nie mam zielonego pojęcia, jakim cudem on dożył swojej trzydziestki, zwłaszcza że w planach miał pociągnąć przynajmniej pół wieku więcej. Widać jednak, że życie mu niemiłe, jeśli tak bardzo lubi kłócić się z Szefową w jej świątyni piękna.

- Dobra, jak chcesz. Dla mnie możesz się tutaj wykrwawić – odpowiedziała odpowiednio nasączając każde słowo apatią.
- Ale Pani kochana! Królewno złota! Nie chciałabyś trupa u siebie, prawda? Zwłaszcza w tak pięknym ogródku jak ten! - powiedział z maślanymi oczami do Szefowej.
Stary numer...oj stary numer…
- No to nastawiaj tą swoją starą rumianą dupę i nie dyskutuj! - krzyknęła czerwieniejąc ze złości.

       To miejsce było jej dumą, oczkiem w głowie. Jeśli bar był miejscem oczyszczenia dla młodych z ich najnaturalniejszych pragnień, podlegających pod elementarne potrzeby człowieka, to ten ogród był czymś takim dla naszej nieocenionej burdelmamy. Definitywnie trafił tu w czuły punkt.

- No stary, na twoim miejscu zrobiłbym jak Safona każe. Zwłaszcza że zaczynasz trochę… blednąć. Zresztą, miałbym do Ciebie parę spraw. Chyba nie chciałbyś zaniedbać… interesów? – palnąłem beztrosko zakładając okulary przeciwsłoneczne.

       Dzięki dobroci moich okularów, które nie dość że chroniły mnie przed promieniami słonecznymi, to jeszcze oszczędziły mi okropnej agonii i opatrywania, słynnego już i wielokrotnie wspominanego, wiecznie obecnym i niepokojąco znanym w szerszych kręgach towarzyskich – siedzenia Alkoholowego Buddy. Nie chroniło mnie to jednak przed wrażeniami dźwiękowymi.

       Jeśli słyszeliście kiedyś rannego niedźwiedzia, to można by go postawić w sytuacji naszej osoby poszkodowanej. Z drugiej strony zaś, Safona byłaby tą bardzo niecierpliwą pielęgniarką, która nie przepada za swoimi pacjentami, a jeszcze bardziej nie przypada jej do gustu fakt, że się wiercą, co skutkuje jeszcze większym krwotokiem profanującym sanktuarium wyżej wymienionej pielęgniarki:

- EJ! TROCHĘ DELIKATNIEJ, CO? MASZ DO CZYNIENIA Z DZIEŁEM SAMEGO BOGA! - zdzierał gardło Alkoholowy Budda.
- Na pewno nie z dziełem tego samego Boga, który stworzył wszystko co dobre – stwierdziła z przekąsem.
Nagle rozległo się głośne plaśnięcie.
- EJ! Kto Ci pozwolił dawać mi klapsa?!

Po soczystym klapsie, wyjęła z kieszeni strzykawkę, szybko wbiła mu się w żyłę i wstrzyknęła zawartość.

       Budda odezwał się niesamowicie wolno, jakby ktoś wyłączał kasetę z muzyką:
- Co ty mi wstrzyknę-  
Padł na ziemię, nagi i nieprzytomny.


***
       Po tym incydencie Safona zaniosła Buddę do jednej ze swoich kwater na górze, wnosząc go do baru nagiego tak jak matka go stworzyła. Całkiem krzepka z niej była istota, w końcu taki fach jak jej czyni silnym nie tylko psychicznie ale też fizycznie. Zasiadłem za kontuarem i postawiłem dwie szkockie wcześniej zakupione dla Buddy jako środek do negocjacji. Jedną kazałem zanieść mu do pokoju, a drugą postawiłem przed sobą i otworzyłem. Sięgnąłem szklankę, wlałem do niej bursztynowe znieczulenie, po czym głęboki haust płynnego ognia trafił do mojego gardła.

       Nie należę do specjalnych koneserów whisky, jednakże w drodze starej przyjaźni, jestem w stanie zrobić wyjątek. W końcu nie samą wódką człowiek stara się żyć.

       Usłyszałem wolne, rytmiczne kroki Safony schodzącej na dół z kwater. Musiała skończyć sytuowanie klienta w wyrze. Najpewniej rzuciła go o łóżko i zostawiła przykrycie go samemu sobie. Wyraz jej twarzy podczas noszenia jego ociężałego i opasłego od Alkoholu cielska nie miał w sobie nic co wskazywałoby na jego rychły powrót do jej łask w najbliższym czasie. Jak najszybciej zająłem swoje poprzednie miejsce przy ladzie z wiśniowego drewna, postępując w myśl świętej zasady: „Nie pieprzysz się z barmanką to wypierdalaj”.

Gdy w końcu zeszła, spojrzała na mnie markotnym wzrokiem:
- Idę do ogrodu. Ktoś musi posprzątać po tym szalonym popaprańcu, kurwa mać. Dymać na skale mu się zachciało – powiedziała nie ukrywając gniewu, aby ku mojemu zaskoczeniu zaraz się roześmiać – Przysięgam, nic się nie zmieniliście wy dwoje. Tak samo głupi jak za młodu.

       Uśmiechnąłem się, lecz nie odpowiedziałem. Kto wie dlaczego. Być może Safona ma złe wyobrażenie tego jak było kiedyś? Wtórując tej myśli, nalałem sobie kolejną szklankę szkockiej.

- Kiedy się obudzi? Muszę zacząć go przekonywać jak najszybciej.
- Daj mu ze dwie godziny, dałam mu tyle tego znieczulenia, że mogłoby to powalić konia. Powinien spać jak zabity, o ile w ogóle jeszcze jest żywy. Nie rozumiem jak można wepchać się z dupą w coś takiego.
Jest jedyny w swoim rodzaju – powiedziałem pochłaniając zawartość szklanki – Co z dziewczyną?
- Zabrałam jej rzeczy razem z rzeczami tego palanta, leży z nim w kwaterze na osobnym łóżku. Jeszcze jakieś pytania? - zapytała Safona wyraźnie zirytowana faktem, że akcja ratowania jej kochanego ogrodu przeciąga się przez niewinną pogawędkę.
- Brak – lecz zanim zdążyłem to powiedzieć już zdążyła wybiec w kierunku swojego prywatnego sanktuarium, zatroskana niczym matka o swoje młode.
       
       Uśmiechnąłem się ponownie, pokręciłem głową i nalałem sobie drinka. Zapowiadała się długa noc.
       
       Wlewając w siebie tak dobrze znajomy mi trunek, nie mogłem powstrzymać kaskady napływających wspomnień. Kontuar rozmył się powoli i subtelnie, niczym pustynny miraż – marna podróbka rzeczywistości. Woń whisky i barowa muzyka ulotniły się, jakby zabrane powiewem wiatru. Przed moimi oczami znów przewijały się te same obrazy – dwóch chłopców pędzących za stary wiadukt kolejowy, bezceremonialnie przedzierających się przez zarośla i pokrzywy przeróżnej maści z całą gamą zakazanych dóbr w torbach - wysokoprocentowy alkohol, papierosy czy też „liść kapusty” dla rozbudzenia zmysłów. Moim ciałem owładnął chłodny wiosenny wiatr a w nozdrzach na nowo czułem zapach rozpalonego ogniska. Tylko my bracia i nasz ogień, blednący przy naszych duszach gorejących od pragnień, marzeń i ambicji, zawzięcie ściganych i wypatrywanych w każdym kroku naszych poczynań. To był ten dzień gdy złożyliśmy przysięgę nad gwieździstym niebem i mapą świata stworzoną dla nas z żaru ogniska. To był dzień w którym nasze ambicje stały się częścią rewolucji. Dzień w którym spotkaliśmy tego człowieka.
Uchwyciłem w końcu
kruchy płomień twoich dłoni,
zasłużyłem na spojrzenie
w głęboką taflę twoich oczu.

Trzy obroty i jeden uśmiech -
to nasz przepis na ekstazę
w jednym tańcu.

Głuche uderzenia naszych stóp
iskrzą o parkiet,
zawzięcie walcząc o tę noc.

Nie ma już niczego innego;
dwie zwrotki i ten refren -
Wehikuł Czasu to rzeczywiście
byłby cud.
Nasze tango w czasie
Mam wrażenie, że nie potrafię już tego robić.
Loading...
Czuję się samotny,
bez myśli o Tobie.
Lecz większy smutek
przynosi mi fakt,
że to wszystko -
to tylko puste pragnienia
wznoszone ku wypiętrzeniu
mojej małej osoby.

To próżne opium,
w płucach sztucznych
jak moje serce,
w końcu sprowadzi mnie
sześć stóp pod ziemię.

Być może wtedy,
wzniosę się wśród żywych
po raz pierwszy.
Witajcie kochani koledzy z artystycznego podwórka! Nie zdarza mi się często do Was odzywać, więc pewnie dziwi Was ta... notka? Można to nazwać notką? Może bardziej odpowiednim określeniem byłoby ogłoszenie. Niestety, nie ma ona nic wspólnego z jakąkolwiek moją działalnością artystyczną, chociaż kto wie czy to nie lepiej.

*ekhm ekhm*

Tak więc, ogłaszam. 

Brakuje Ci miejsca do rozmowy? Chcesz poznać nowych ludzi, otwartych na nowe horyzonty? Chcesz podzielić się z nami swoją twórczością lub po prostu podyskutować na temat jakiegoś artysty, kierunku w sztuce lub po prostu masz swój ulubiony fandom i chcesz szerzyć swoją zajawkę? Forum Piwnica to miejsce, którego szukasz! Oferujemy wymianę ogólno-geekowych odczuć wobec równie ogólno-geekowych dóbr i nie tylko! Zapraszamy i przyjmujemy z otwartymi ramionami!

www.forumpiwnica.pl/

...nie zniechęcajcie się, mimo że forum póki co zieje pustkami i jest na etapie absolutnie surowym, ruszamy z kopyta! :D

deviantID

BeatenEmpath
Michał
Artist | Hobbyist | Literature
Poland
Jeśli szukasz artysty, to jesteś w niewłaściwym miejscu. Tutaj znajdziesz tylko mnie i moje uczucia.
Interests

Comments


Add a Comment:
 
:icond-c-p-niszczyciel:
D-C-P-Niszczyciel Featured By Owner Mar 17, 2017  Hobbyist Traditional Artist
Hej, dziękuję uprzejmie za dodanie mojej pracy do ulubionych :heart: Miłego dnia C:
Reply
:icongielczynski:
gielczynski Featured By Owner Mar 9, 2017
Dzięki za polubienie The Sleeping Knight Rises :)

Reply
:iconbeatenempath:
BeatenEmpath Featured By Owner Mar 9, 2017  Hobbyist Writer
Ciężko nie polubić, świetny koncept!
Reply
:icondraconiveyoart:
DraconiveyoArt Featured By Owner Jan 25, 2017  Hobbyist Writer
Dotarłem tu jakimś przypadkiem, ale spodobało mi się świadomie.
Reply
:iconbeatenempath:
BeatenEmpath Featured By Owner Jan 26, 2017  Hobbyist Writer
Miło mi.
Reply
:iconiamlolman1:
iamlolman1 Featured By Owner Jan 11, 2017  New Deviant Hobbyist Traditional Artist
Thx 4 fav :)
Reply
:iconhdrkn:
hdrkn Featured By Owner Dec 13, 2016  Hobbyist Digital Artist
:star: :bulletpink: Thank you for the fav! I really appreciate it! :bulletpink: :star:
Reply
:iconavarati-elvo:
Avarati-Elvo Featured By Owner Dec 5, 2016  Student Writer
Dziękuję za piękny komentarz! Fav pal sześć go, też za niego dziękuję, ale słowa znaczą więcej :) :) Jestem zmieszana i ucieszona jednocześnie, że się spodobał :)
Reply
:iconlas-rzeczy:
las-rzeczy Featured By Owner Nov 25, 2016  Hobbyist General Artist
Jejku! Dziękuję za spadające gwiazdy z Twojej ręki. Liczna ich ilość, mały gwiazdozbiór. Nie spodziewałam się, ale jak to mówią :"Najciemniej pod latarnią."
Doceniam docenienie moich prac :)
Reply
:iconbeatenempath:
BeatenEmpath Featured By Owner Nov 27, 2016  Hobbyist Writer
Nie ma za co! Wybacz, że nie odpowiadam na inne formy kontaktu, ale mam urwanie głowy ostatnio i nie wyrabiam się ze wszystkim jakbym chciał. A prace piękne x3
Reply
Add a Comment: